Zresztą, wieszcz był do siebie podobny tylko z facjaty (i może cierpienia za miliony), a ogólne wrażenie ładnie oddał opis czytelnika „Ekspresu Wileńskiego”: na pomniku siedzi obdarty z szat i skóry człek, w plecy pazurami wbił się wampir, potworną szyję wbił golasowi pod pachę, dziób wpił mu w serce i żłopie krew. Cierpiętnik krzywi się nieludzko, nogą woła o ratunek i pomstę. Brrr… Autorem tego wstrząsającego dzieła był Stanisław Szukalski, zwący siebie Stachem z Warty, rzeźbiarz, architekt, nacjonalista, antropolog-amator, a przede wszystkim ekscentryk, pieniacz, a wręcz (nie bójmy się tego słowa) fantasta. W dziedzinie dziwactwa życiowego jak równy z równym mógłby rywalizować z samym Lovecraftem i zdaje się, że wygrałby przez nokaut, choć rzeczy pisanych pozostawił po sobie niewiele, m.in. „Dziejawę w 10 Odmroczach” i czterdzieści dwa tomy rozważań teoretycznych na temat macimowy i zermatyzmu.CZYTAJ DALEJ
